
 |
Powoli i bezboleśnie.
Wieczór wypełniony bezkresem nicości,
Pustką obraca się świat dookoła,
W ciszy i spokoju marźnie me ciało,
Duch pouchwala się z życiem.
Uroczymi, wyśnionymi władam dialektami,
Dźwiękiem mglistym wypowiadam zdania.
Bajeczne historie, krainy z marzeń zapożyczone,
W pustce, rozpływają się jak sen,
po przebudzeniu…
Me serce mangowca korzenie zapuszcza,
Bezkres wszystkiego, to widzę.
Niezmierzone połacie uczuć zagubionych.
W szeleście ludzkim, jakże obcym,
Wysychają łąki wspomnień znajomych.
Gubiąc marzenia i szczęście,
Nigdy nie odnalezione.
Ok. 22.10 2005.4.09
|

|