w moim
pokoju
zgasiłem światło
tam w czarnej wstrętności za oknem
odezwały się światła domu
rzędy i szeregi okien
policzyłem twarze zamknięte
za szklanymi izolatorami szyb
było ich sto
wynik prostego iloczynu
nie zaglądałem w głębię ich oczu
zbytnia komplikacja obliczeń
POZNAŃ 12.04.1987 - 27.09.1998 (wiersz skończony po ponad 11
latach)
Michał Marcinkowski
|